To już ostatnie dwa jajka wykonane przed świętami. To mój debiut zdobniczy w tej kategorii ;) Ale muszę wypróbować ozdabianie masołkami. Kupiłam sobie foremkę z różyczkami różnej wielkości i muszę wypróbować taką wersję.
A dzisiaj: jajko nr 5:
To już ostatnie dwa jajka wykonane przed świętami. To mój debiut zdobniczy w tej kategorii ;) Ale muszę wypróbować ozdabianie masołkami. Kupiłam sobie foremkę z różyczkami różnej wielkości i muszę wypróbować taką wersję.
A dzisiaj: jajko nr 5:
Na ostatni dzień lutego zmobilizowałam się do obfocenia pastelowego jajka nr 2. Jajko ze styropianu pomalowane farbą akrylową, ozdobione gazą, wstążką jutową, koronką i kuleczkami na taśmie. Na to przykleiłam gałązkę bazi z filcu, sznurki i różyczki papierowe. Sznurek i kuleczki ze styropianu dopełniają kompozycję.
Pierwsza pisanka styropianowa wykonana. Baza pomalowana delikatnie jasnobłękitną farbą akrylową, na to przyklejona gaza, koronka i sznurek. Ozdobiłam jajo filcowymi kwiatkami, atlasowymi aplikacjami, papierowymi różami i gałązkami. Do tego kulki styropianowe w dużej ilości.
Trzeci filcowy kogut powstał. To taka wariacja moja, nie trzymałam się ściśle szablonu.
Kolejny kogut lepiej nie wyszedł, ale z pewnością wyszedł trochę inaczej. Do filcu dodałam odrobinę czarnej koronki. Skrzydła tym razem całkowicie zrobione z filcu. Kolorystyka bardziej męska.
Teraz się szyje wersja zielona koguta i żółto-zielona kurka 😁 Obym za bardzo nie zżyła się z filcem😆
Pozdrawiam wieczorową porą 😀
Miałam uszyć z filcu kurę, ale powstał kogut. Pan Kogut, bo mimo kolorystyki mało męskiej, wygląda dostojnie i poważnie. Został też lekko wypchany, żeby masę osiągnąć odpowiednią 😆 Wykorzystałam szablon od Aleny Igolkiny / dziękuję 😘 / - jej przepiękne prace z filcu można oglądać na Instagramie klik . Oczywiście nie chodziło mi o wierną kopię, bo brak takich umiejętności. Zrobiłam tak po swojemu i wyciągnęłam wnioski. Należy szyć pojedynczą nitką, równiejszy ścieg wychodzi, nie należy też naszywać zbyt wielu warstw na pojedynczy element, bo się może pomarszczyć. Zwłaszcza jak się pracuje na takim miękkim filcu jak mój. Następny kogut mam nadzieję, że wyjdzie lepiej.
Jeszcze jedna kartka z dziadkiem powstała przed świętami. Tym razem dodałam mu do towarzystwa piernikowego ludzika, reszta bez zmian.
Tak jak pisałam, opakowanie na zakładki z Wiedźminem zrobiłam na wzór tego pierwszego. Użyłam tylko innego symbolu, tekturkowych gwiazdek oraz stosownego napisu w środku.
Wczoraj brałam udział w warsztatach Ani Kułaga na FB -Świry Rękodzieła. Niestety trochę się spóźniłam na ten pokaz , w związku z tym źle podziurkowałam wzór udostępniony nam przez Anię. Postanowiłam go jednak nie wyrzucać tylko potraktować jako poletko doświadczalne. Zatem przećwiczyłam zawijaski, dwa rodzaje kół oraz wypełnienia trójkątów. Nawet dodałam coś od siebie, aby wypróbować inną wersję.
Widzę te niedociągnięcia i krzywizny, ale jest to moja pierwsza większa praca w tej technice. Nie wstydzę się jej. Mało tego, postanowiłam podkleić ją papierem i zrobić z niej zawieszkę na wierzbowe gałęzie, które ozdabiam pisankami w okolicy świąt. Haftowane jajo podkleiłam elementaki tekturkowymi i do tego dokleiłam plecki. Między przód i tył wkleiłam brązowy sznurek i niestety trochę on odstaje tam, gdzie tekturka dokładnie wypełnia brzegi. Myślę, że potuszowanie brzegów jajka na brązowo złagodziłoby te doznania kolorystyczne. Muszę spróbować!
Myślę, że kolejne wyjdzie zdecydowanie lepiej. A może i zakładkę w tej technice zrobię?
Takiej w swoich zbiorach nie mam. A przy okazji chciałam zaprezentować nowego mieszkańca parapetu. W wersji z fleszem i bez, to kwitnienie na starej łodydze, ale poniżej na zdjątku nowa łodyga puszczona w grudniu. Zatem zaaklimatyzował się u mnie na północnym oknie.
A tu moje stadko kwitnące od stycznia, głównie na ubiegłorocznych łodygach. Ale większość puściła już nowe łodygi: